Winnica Golesz

Podkarpackie wino



Roman Myśliwiec z Jasła: szansą dla małych gospodarstw są przydomowe winnice.
Dla polskich urzędników i polityków temat uprawy winorośli na razie nie istnieje


Fot. Krzysztof ŁokajWizja Romana Myśliwca jest taka: rodzinne gospodarstwo na Podkarpaciu z niewielką winnicą. Przed bramą zatrzymują się turyści.
Kupują wino, które gospodarz nalewa do butelki prosto z beczki w piwniczce...

Rzeczywistość jest taka: żeby sprzedać butelkę domowego wina, trzeba założyć małą fabrykę a wcześniej dostać zezwolenie Ministerstwa Rolnictwa.
Myśliwiec jeździł po Europie i wie, że na Zachodzie tereny podgórskie słyną z regionalnych specjałów. Niewielkie gospodarstwa produkują miody, wina, sery, ryby... i całkiem dobrze prosperują.
To szansa dla naszego regionu - pomyślał. Uprawą winorośli zainteresował się ponad 20 lat temu, podczas wyjazdów na Słowację i Węgry. Działka na obrzeżach rodzinnego Jasła, przy trasie do Pilzna, na południowo-zachodnim stoku doliny Wisłoki, wydała mu się w sam raz na założenie niewielkiej winnicy.
- Polski klimat wcale nie wyklucza uprawy winorośli - przekonuje. - Ta roślina elastycznie reaguje na warunki klimatyczne.
Niedostatek słońca można jej zrekompensować troskliwą pielęgnacją.


Jak robić dobre wino

Złota zasada: Dobrego wina nie da się zrobić ze złego surowca, natomiast z dobrego surowca można zrobić złe. Do produkcji wina wytrawnego trzeba minimum 20 procent cukru w owocach. Zamiast dosładzać moszcz można go skoncentrować, np. metodą podsuszania winogron (tym sposobem dawniej robiono w Polsce w klasztorach wina słomkowe), ewentualnie dosładzając miodem.

Białe, czerwone a może różowe?

Czerwone uważane są za zdrowsze dla układu krążenia. Według znawców, białe ma takie same substancje zdrowotne ale jest lżejsze (ważne przy codziennym spożyciu). Różowe, owszem: pod warunkiem że kolor jest efektem zamierzonego niedotłoczenia gron, a nie niewłaściwej maceracji. Uwaga smakosze: takie wino zawiera więcej kwasów niż wytrawne no i więcej kalorii.



Złoty środek

Naukowcy-botanicy i ogrodnicy w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat wyhodowali nowe, odporniejsze na zimno odmiany. Ale im odmiana bardziej odporna, tym mniej szlachetna. Z niej dobrego wina nie będzie - zdradza Myśliwiec. Sam przez kilkanaście lat poszukiwał "złotego środka" - wertował fachową literaturę, eksperymentował, aż wreszcie znalazł takie odmiany, które plonują nawet po ostrej zimie, a grona zachowują jakość. Dziś z winorośli uprawianych w winnicy Myśliwca w malutkiej przydomowej piwniczce powstaje wino, które chwalą najbardziej znani degustatorzy.

Bez wody i cukru

Fot. Krzysztof Łokaj - Popularny ciągle jeszcze w Polsce prosty przepis na domowe wino, na zasadzie: winogrona, woda i cukier to profanacja tego szlachetnego napoju - uważa Myśliwiec. - Do moszczu nie wolno dodawać ani kropli wody. Dosładzanie jest wprawdzie dozwolone w wielu krajach, ale ambicją winiarza powinno być uzyskanie na tyle słodkich owoców, by wystarczył sam sok.
Z polskich winogron można robić nawet słodkie wina naturalnie, bez sacharozy czyli buraczanego cukru. - Już nasi przodkowie wytwarzali wina miodowe, słomkowe (z podsuszanych gron), likierowe (wzmacniane alkoholem). A trzeba wiedzieć, że tradycja winnych upraw w Polsce sięga początków chrześcijaństwa - zaznacza winiarz z Jasła.
W jego gospodarstwie na obszarze 1,5 ha rośnie 4,5 tysiąca krzewów . To plantacja doświadczalna i matecznik do rozmnażania sadzonek, bowiem głównym źródłem zarobku Myśliwca nie jest produkcja wina ale szkółkarstwo. Na razie po sadzonki zgłaszają się nie rolnicy, ale biznesmeni. Dwa tysiące krzewów z jasielskiej winnicy kupił, założyciel "Ambry" Janusz Palikot. Adam Krzanowski, współwłaściciel "Nowego Stylu" z pomocą Myśliwca na wiosnę posadził winnicę koło swego domu w Krakowie. Inny znany warszawski przedsiębiorca założył winnicę na Mazurach.

Moda na wino

Myśliwiec zauważył, że w Polsce jest coraz więcej ludzi, którzy chcą robić dobre wino i - co najważniejsze - wiedzą jak. - Myślę, że mam w tym swój udział jako autor publikacji "101 odmian winorośli". Książka napisana wspólnie z prof. Bolesławem Sękowskim otrzymała specjalne wyróżnienie Międzynarodowego Instytutu Promocji Winorośli i Wina. Prestiżowy dyplom Myśliwiec odebrał w Paryżu w doborowym towarzystwie winiarzy z m.in. Francji, Włoch, Hiszpanii.
- Trafiają do mnie osoby, które pracowały w winnicach na Zachodzie, a teraz chcą wykorzystać doświadczenie już na własny rachunek - mówi Myśliwiec.
Na popularność wina - jak twierdzi jasielski winiarz - ma przełożenie "stan ducha" społeczeństw. - Totalitaryzm zawsze wiązał się z piciem gorzały. Demokracja i wolność kojarzą się z winem.
Złośliwi twierdzą, że picie wina to snobizm. Ale ci - zdaniem Myśliwca - nie rozumieją czym jest wino dla kultury światowej i jak długo winorośl towarzyszy człowiekowi.


Masz 5 arów - załóż małą winnicę

Potrzeba ok. 250 krzewów - koszt: 1,5-2 tys. zł. Do tego paliki i druty do rusztowania (ok. 500 zł). Urządzenia do robienia wina (praska, młynek, pojemniki do fermentacji - 1,5 tys. zł). Trzeba doliczyć koszty przygotowania uprawy, m.in. nawożenia oraz ewentualnie urządzenia piwniczki.
Po trzech latach winorośl zaczyna owocować. Uzyskany zbiór - ok. 1000 kg - wystarczy na 500 litrów dobrego wina. Licząc tylko po 10 zł za litr to nam pokryje zainwestowane pieniądze, a winnica może rodzić nawet 50 lat!

Idealne miejsce

Wyniesiony stok o wystawie południowo-zachodniej, osłonięty od północnych i wschodnich wiatrów (choć ostatnio pojawiły się amerykańskie odmiany, wytrzymujące nawet 35 stopniowe mrozy).



Z własnej piwniczki

W Polskich sklepach wina nie brakuje. Problem w tym, że jest drogie, a nie zawsze dobre. - Handlowcy, wykorzystują to, że Polacy nie znają się na winie i wciskają nam kit za duże pieniądze. Jak ktoś wypije za dużo, to go głowa boli. Tymczasem wino to zdrowy napój, pod warunkiem, że jest naturalne.
Myśliwiec ma receptę na to, by każdego Polaka stać było na przyzwoite wino - odpowiednik zagranicznego, którego butelka kosztuje co najmniej 30 zł. Winiarstwo amatorskie: zakładamy winniczkę np. na pięciu arach, mamy wino na własny użytek i przy okazji fajną zabawę.
Jeszcze kilka lat temu sam walczył z urzędami o zezwolenie na wyrób wina z przydomowej winnicy. - Niestety, u nas ktoś, kto ma nietypowy pomysł jak zarabiać pieniądze, jest z góry przegrany, bo nie pasuje do urzędniczych szufladek. Tymczasem np. w USA, gdy w latach 70., po pojawieniu się nowych odmian, kilkudziesięciu rolników w okolicach Nowego Jorku zainteresowało się uprawą winorośli, tamtejsze władze natychmiast wydały przepisy sprzyjające uprawie i produkcji wina w gospodarstwach rodzinnych.

Rolnik fabrykantem?

Zrozumiał, że jedynym wyjściem jest szukanie sojuszników na rzecz uchwalenia prawa, sprzyjającego rodzimemu winiarstwu. Został współzałożycielem Polskiego Instytut Winorośli i Wina. Ma kilkudziesięciu sojuszników, którzy przy jego pomocy zaczynają zakładać winnice. Z ekspertami krakowskiej Akademii Wina opracował projekt ustawy "o krajowych winach gronowych" , oparty na zapisach obowiązujących w UE. Chodzi o to, żeby w małych gospodarstwach rodzinnych właściciel małej winnicy, który robi wino z własnego surowca (zakładając ograniczenia dotyczące powierzchni upraw czy ilości produkcji), miał sprzyjające warunki, przynajmniej na początku. - Dziś ten, kto chce robić wino, musi zakładać małą fabrykę, budować własne laboratorium, kosztujące co najmniej kilkanaście tysięcy plus pensja laboranta. Kogo na to stać od razu?
Dla polskich urzędników i polityków temat uprawy winorośli nie istnieje. Projekt już od półtora roku krąży miedzy posłami. - Z tego co wiem, nie został jeszcze zgłoszony. Kończy się na obiecankach - mówi Roman Myśliwiec.
Na Podkarpaciu jest na razie siedem winnic. Myśliwiec wierzy, że jego wizja się spełni. Że wkrótce i u nas wyrosną winne szpalery, podobnie jak we Francji, Włoszech, Grecji czy Hiszpanii.

Nowiny 25 lipca 2003r.

SADZONKI WINOROŚLI
oferta na jesień 2024


WINA Z NASZEJ WINNICY

ABC zakładania
winnicy


Droga do własnej
winnicy


NOWE KSIĄŻKI
www.roman-mysliwiec.pl
akademiawina.org
© Winnica Golesz 2024